niedziela, 5 września 2010

we are abnormal.

Miałam wczoraj niezwykłe szczeście znaleźc się na pierwszym wernisażu otwierającym nowiuteńką Abnormals Gallery, przywiezioną prosto z Berlina. Było to dla mnie o tyle ważne, ponieważ nie każdy mógł na owy wernisaż wejśc- ze względu na kontrowersyjne prace przeznaczone dla dorosłych. Dlatego, wpuszczano tylko osoby pełnoletnie i figurujące na liście+ osoba towarzysząca. Dzięki Adamowi, który ogólnie poinformował mnie o galerii, udało mi się zdobyc zaproszenie.

Max Papeschi




We do not yet know, who we are
The only thing, which we do know,
is that we are abnormal.

Na wystawie swoje prace prezentuje 34 artystów z Niemiec, Włoch, Kanady, Francji, USA, Brytanii, Japonii, Rosji i kilku innych państw- w tym także z Polski. Zobaczyc można zarówno zdjęcia jak i obrazy.
Praktycznie wszystkie prace były szokujące, bez skrępowań pokazywały nagośc- na różne sposoby.
Temu wszystkiemu towarzyszyła głośna, potęgująca doznania muzyka (z tego co pamiętam chóralna)
Niestety nie pamiętam już wielu artystów, jednak z tych którzy jakimś cudem zostali w mojej głowie również imieniem i nazwiskiem (a nie tylko pracą) szczególnie spodobali mi sie oczywiście Max Papeschi , Mitsuo Suzuki i Polka Urszula Kluz- Knopek.
W każdym razie, mam bardzo dobre wrażenia, choc 'dobre' to chyba złe słowo. Wystawa zrobiła spore wrażenie, a co ważniejsze, zainspirowała.



W.





czwartek, 19 sierpnia 2010

jare może, stare na pewno.

W pisaniu postów niestety nie przoduje, dlatego właśnie potrzebuje czasu, żeby zastanowic sie co napisac i jak napisac. Ten proces, w moim przypadku, w mojej głowie zachodzi bardzo wolno, niemiłosiernie sie wlecze, tak bardzo, że jak już wpadnę na całe zdanie i kiedy do chodzi do momentu, w którym dotykam klawiszy, odkrywam, że nie pamiętam początku owego zdania.
Właśnie dlatego, dla umilenia czasu, w poczekalni czeka Julka, a żeby nawet jej sie nie nudziło, ma towarzysto w postaci Simian Mobile Disco.
enjoy.





W.

wtorek, 10 sierpnia 2010

oświec mnie mój słodki Boże.


Sama chciałabym wiedziec jaki w tym wszystkim cel, ale, żeby umiec to sprecyzowac musiałabym wiedziec czego chce, a tego niestety nie wiem. Najlepsze pomysły przychodzą do mnie zupełnie niezależnie, robią to całkiem same, kiedy chcą i jak chcą. Zwykle kiedy leże. Jednak nie chodzi tutaj o leżenie jako takie, raczej o leżenie z serii ''układam sie do snu''. Właśnie wtedy moją pustą głowe przeszywa nagły błysk olśnienia. Nigdy nie wiem, jak powinnam owe pomysły ugościc, nie wiem czy mam sie cieszyc czy raczej płakac, bo sprawa, mimo ze wydaje sie prosta i oczywista, w rzeczywistości jest zawiłą zawiłością. Otóż: z jednej strony- zwykle jest to strona jednego z policzków, czasem tył głowy, kusi mnie miękka, pachnąca poduszka, a z drugiej...z drugiej natchnione wizje. Poduszka wygrywa znacznie częsciej. Ryzyko zapisania myśli, które w mojej głowie wydają sie tak błyskotliwe, genialne i piękne, jakby otaczała je boska poświata, polega na tym, że rano okazują zupełną bzdurą.
Jeszcze wczoraj, gdy zasypiałam miałam pomysł i wiedziałam co bedzie t u.
Przykro mi, poduszka wygrała.
Znowu.

W.